Trudna sztuka komplementowania

Lifestyle — zamieściła Marta, 29 Sierpień 2010, 7:51 | odsłon: 1 047
Tagi: , , , ,

Kobiety lubią przyjmować komplementy. Ale czy potrafią to robić? Poniżej kilka rad, jak powinnyśmy reagować na słowa uznania i jak takie wyrazy efektywnie przekazywać innym.

Po pierwsze: komplementujmy szczerze

Jeśli nie podoba nam się czyjś nowy nabytek lub zmiana wyglądu, to przemilczmy metamorfozę. Fałsz czy nadmierna egzaltacja zostaną szybko wyłapane przez adresata i mogą go głęboko urazić. Pragnienie osiągnięcia czegoś przez przymilanie się to już nie sztuka komplementowania, lecz  zwyczajne schlebianie.

Po drugie: przyjmujmy komplementy z uśmiechem

Na słowa uznania najlepiej odpowiedzieć „dziękuję”, patrząc przy tym mówiącemu prosto w oczy, gdyż to oznacza naszą autentyczną szczerość i radość. Można też coś dodać, np. „cieszę się, że zauważyłeś tę zmianę”.

Nieobca jest nam chyba sytuacja, w której komplementowałyśmy fryzurę koleżanki, a w odpowiedzi usłyszałyśmy: „daj spokój, miało być lepiej” albo „nie naśmiewaj się, wcale nie wyglądam dobrze”. Takie reakcje nazywamy autodeprecjacją, czyli umniejszaniem własnej wartości. Jest to reakcja niezbyt dla komplementującego przyjemna, gdyż stawia go w niezręcznej sytuacji i odbiera już chęci na pozytywne skomentowanie czegokolwiek.

Komplementami należy się cieszyć i demonstrować otoczeniu, że naprawdę na nie zasługujemy. Odgrywanie pruderyjnej, szarej myszki jest już przebrzmiałe, zresztą, trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek zdobywało uznanie. Przypomina to trochę stereotyp Polaka, który na pytanie „co słychać?” najczęściej odpowiada „eee, stara bida”…

Po trzecie: najbardziej efektywne są komplementy kierowane nie wprost do adresata

Jak to możliwe? Ano tak, że silniej na osobę komplementowaną będzie oddziaływać atmosfera plotki (większa publika, więcej świadków!) niż miłe słowa wypowiadane sam na sam. Aby komplement został przyjęty z większym zaskoczeniem, należy przekazać go osobie z najbliższego otoczenia tej, którą chcemy pochwalić. Pewność, że zostanie ona przekazana, jest niemal stuprocentowa. Przykład: jeśli podoba się nam nowy garnitur szefa, powiedzmy jego współpracownikowi, że przełożony jak zwykle daje świadectwo elegancji i nienagannego gustu, wybrał bowiem fason idealny do sylwetki. Powiedzmy i czekajmy na pochwałę naszej pracy lub życzliwsze słowo. Zresztą, taka forma, nastawiona na osobiste korzyści, jest bliższa pochlebstwu niż bezinteresownym komplementom. Pochlebstwa bowiem pompują nasze ego, łechcą próżność.

Po czwarte: komplementujmy coś, co nie jest oczywiste

Na osobie, która jest świadoma własnej wartości, świetnego wyglądu i najlepszego gustu, nie zrobią wrażenia zwyczajne sformułowania „wyglądasz dziś promiennie”. Ona już to wie. Urośniemy w jej oczach do rangi prawdziwego odkrywcy, jeśli zwrócimy uwagę na coś, czego ona sama nie będzie pewna. Na przykład na talent kulinarny, sposób prowadzenia samochodu, umiejętność organizacji czasu. I odwrotnie: wytrawnemu motocykliście nie powiemy, że dobrze prowadzi, gdyż uznałby to za banał. Zauważmy, że po tak doskonałej jeździe świetnie pachnie, a to świadczy o nie byle jakim guście perfumeryjnym. Będzie zachwycony!

Oceń:  (5,00 / 1 ocen. Jeszcze nie oceniałaś)
Ładowanie ... Ładowanie ...

.

Skomentuj